Playlista na życiowy smutek, c. 1

Ten post miał zamiast smutku w tytule mieć depresję, ale pomyślałam sobie, że ktoś chorujący na depresję mógłby tu wejść i mieć akurat gorszy dzień, bez przyzwolenia na sarkazm. Stąd – smutek, nasz wierny przyjaciel, smutne piosenki i smutne rapsy. Czasem chyba tak każdy ma, nie tylko ci nienormalni introwertycy z jedną i tą samą miną przez całe życie, ale i wszyscy ekstrawertycy i ci, którzy pomiędzy. Taki dzień albo chwilę (albo życie) na bycie blue. I wtedy spokojnie możecie sobie stworzyć playlistę taką o:

Kult – Nie dorosłem do swych lat

Jest to tzw. klasyka. Ogólnie płyty Tata Kazika i Tata 2 można by tu wrzucić w całości, tak myślę, ale ta jedna to szczególnie – no bo kto dorósł do tej całej odpowiedzialności, kredytu, szukania pracy, zrozumienia, jak się oblicza dochodowy. A fragment: Nauczyłem w życiu się/ Paru rzeczy – wszystkich źle powinni dodawać w dziekanacie do dyplomu magisterskiego, bo chyba nic nie lepiej nie opisuje sytuacji, w której znajduje się człowiek szukający pierwszej pracy po studiach.

SDM – Z nim będziesz szczęśliwsza

Wjeżdża przy rozstaniach jak złoto! Zawsze. Potem wiadomo, już po zjedzeniu tych lodów z popcornem, nadchodzi czas na Beyonce i all the single ladies (gents) put your hands up i o-o-oo-ooo-o. I poważnie – jest pięknie smutna po prostu.

Wild World – ale tylko ze Skinsów:

W Skinsach generalnie dzieją się same smutne rzeczy w długich, smutnych kadrach. Ale! Jest i ta piosenka-perełka, którą sobie włączam za każdym razem, gdy po przejrzeniu feedu chcę zwątpić w ludzkość i dobre serca, gdy słyszę po 12345, że „trawę to krowy jedzą, bez mięsa nie da się żyć” albo obserwuję, jak ster na zysk niszczy relacje międzyludzkie.

Radiohead – Creep

Każda z osób o poczuciu własnej wartości rozwiniętym na poziomie ameby zna to na pamięć, potwierdzone info.

Cat Power – Fool

W liceum słuchałam tej piosenki jak wariatka, buntując się przeciwko życiowym wyborom, układaniem rentownej ścieżki kariery. I teraz, mając +9 lat różnych doświadczeń, nadal chyba zostaję idealistką, z autorką i wierzę, że w tym wszystkim jednak chodzi o coś więcej niż kasę.

I – wychodząc na przeciwko filozofii chcenia – „why can’t we see our fortunacy, living as legends have lived”?

Myslovitz – Polowanie na wielbłąda

Ta piosenka jest z 2000 roku, czyli minęło 18 lat i chyba nadal trzeba uciekać tam, gdzie inność nie rodzi złości i można kochać kogo się zechce. How sad is that?

Nirvana – Do Re Mi

Smutna playlista bez Kurta się raczej nie liczy, a poza tym ta piosenka to w ogóle chyba ostatnia napisana przez niego przed wejściem do klubu 27. Jakoś nigdy nie byłam wierną fanką muzyki Nirvany, ale mocno wczytywałam się i wsłuchiwałam w wywiady z Kurtem albo o Kurcie, analizując jego życie. I tak mi się wydaje, to „Do Re Mi”, to jest taki akt wołania wish me good/wish me life każdej osoby z problemem. I to też sprawdziłam – czasem naprawdę wystarczy dobre słowo, żeby komuś było lżej.

P.S: KOCHAJMY SMUTNE PIOSENKI, te dobre i piękne.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s