3 rzeczy, które wskazują, że życie mówi Ci: ZRÓB SOBIE PRZERWĘ, ZABIEGANA IDIOTKO

Jak byłam mała to miałam taki fun w życiu, że tłumaczyłam sobie teksty piosenek, a że dorastałam w miłości całkowitej do Pink Floydów, postanowiłam przetłumaczyć sobie ‘Time’. Zastanawiam się teraz, co w tym momencie wtedy poszło nie tak, że nie zrozumiałam fragmentu and you run, you run to catch up with the sun… but it’s sinking i wplątywałam się zawsze w te dziwne biegi, w których nie ty gonisz metę, ale ona ciebie. I teraz, gdy w życiu mam ciekawsze zajęcia niż analizowanie czemu ludzie zdradzają, mogę trochę popracować nad kifozą mojej hierarchii wartości, szacunku do siebie i podsumować sygnały, które każą ci w zajebiście ewidentny sposób odpocząć.

Chce Ci się spać  – non, kurwa, stop.

U mnie było tak, że w zasadzie nie miałam siły na nic, a jak już sobie zasnęłam (3 sekundy po ułożeniu główki na poduszce) to następowała pobudka o 4, bo w żyłach zamiast krwi płynął mi stres przez te wszystkie rzeczy, które miałam zrobić, muszę zrobić, robię.  I jeszcze to niesamowicie wysysające energię poczucie, że beze mnie załamie się jak nie cały świat, to przynajmniej moje najbliższe otoczenie.

(I teraz chciałabym się oficjalnie zwrócić do swojej mamy, która na pewno to czyta – jesteś niezastąpiona, ale nic się nie stanie jak parę razy nie zadzwonisz, czy na pewno jest wystarczająca ilość bułek na śniadanie dla gości. I wcale nie przeklinam!)

Zapominasz… O WSZYSTKIM

Wylatują ci słówka z głowy, chociaż znasz je od podstawówki. Zapominasz, o czym ktoś mówił 5 minut temu, więc uczysz się przytakiwać z mądrą miną, a w międzyczasie googlujesz „początki alzheimera”. Pani w aptece mówi, że to przesilenie, ale wstydzisz się już spytać czy można to mieć non stop. Nie możesz się skupić, więc frustrujesz się jeszcze bardziej, kółko wraca do pkt. 1 i budzisz się nad ranem w stresie. I tak nawet codziennie, fajnie.

Twoje ciało ma Cię dość i daje Ci popalić

 Permanentny ból brzucha, migreny albo stan przeziębienia i z tych zaskórniaczków, za którymi tak się zapierdala codziennie, nie zostaje Ci nic, bo idzie do suplementy, lekarzy, pijawki.

Jeśli odhaczasz sobie w głowie te trzy rzeczy (i pewnie dorzucasz kolejne) to jest dobry moment, żeby wziąć el quattro, pomachać nim w pracy, wyłączyć dostęp do Internetu i zrobić sobie kilka niedziel. Jak same się nie będziecie szanować, to świat was też szanować nie będzie tym bardziej (sprawdziłam). I żeby było jasne – nie chodzi o to, żeby nie robić nic i usprawiedliwiać każdy fuckup zmęczeniem, ale żeby dać sobie przestrzeń na siebie. Bo jak nagle wyliczasz, że po odjęciu dojazdu, ogarniania się, jedzenia, pracy, stresu przed i po pracy, zostaje ci jakieś 2h dla siebie, ale w zasadzie i tak nie masz siły tym czasem się cieszyć, to bardzo łatwo się zafiksować i wypalić.

Także lejcie to winko dziś (tylko nie do plastikowych kubków, śmieciuszki!!!), wrzućcie tryb na nudę i książki, a wasz mózg pokizia Was jakimiś super pomysłami.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s