kobiety, które znam

A:

Znam kobietę, która trzyma w ryzach całą rodzinę i firmę (i pół miasta), mimo że nie ma swojego konta bankowego i nie używa znaków przestankowych.

I kobietę, która przeskakuje każdą przeszkodę rzucaną jej przez życie od urodzenia.

I kobietę, która ma w sobie tyle siły, że spokojnie wzięłaby PKiN i przeniosła w inne miejsce (ale nienawidzi PiSu, więc tego nie zrobi), być może nawet używając do tego aplikacji taxify.

I kobietę, która ma 85 lat, pamięta wojnę jakby była wczoraj i moment, w którym jej wnuczka nauczyła się jeździć na rowerze bez bocznych kółek.

Kobietę, która jest sama ze swoimi myślami (i małą księżniczką i księciem) vs. reszta patriarchalnego świata.

Znam kobiety, które zbudowały największą firmę edukacyjną, która teraz wyznacza trendy w tej dziedzinie.

I kobiety, które wzięły na bary dom i wychowały wspaniałych mężczyzn (szczególnie jednego).

I te, które mimo tego, że relacja córka-matka jest najtrudniejszą relacją ever, wychowały kolejne pokolenia wspaniałych kobiet.

Kobietę, mojego mentora, która na schodach zatrzymywała wszystkie moje ataki paniki, mimo swoich 150 obowiązków każdego dnia.

I znam też te moje kobiety, z którymi się wychowywałam i razem wyrosłyśmy wszystkie na zajebiste kobiety-pistolety. I może czasem już nie rozmawiamy, ale bez nich  nie dałabym rady na różnych etapach mojego życia.

Kobietę, która przygarniała mnie na noc do swojej mini-kawalerki, gdy nie mogłam wytrzymać w domu – to ta sama, z którą skoordynowałam zmianę boku bez odsłaniania centymetra ciała w trzech śpiworach na Syberii.

Kobietę, która właśnie przymierza się do obrony DOKTORATU na drugim końcu świata i jako jedyna umie wypowiedzieć “agusia, kurwa, ogarnij się” z buzią pełną prosecco.

Kobiety, od których uczyłam się życia w pracy (i po pracy).

I tą fajterkę, z którą razem tworzymy strefę komfortu tutaj i te swoje własne na kabatach i pradze.

Kobietę-rakietę-matkę-żonę, która pozwoliła mi zrozumieć, że jeśli świat ma problem ze mną to jest to kurwa problem świata, a nie potrzeba wyginania się, żeby w ten świat się wpasować. Ta kobieta, choć pewnie o tym nie wie (jeszcze) dała mi największą siłę na przeżycie ostatnich 3 lat.

I TERAZ:

Znam rozmowy, że jesteśmy grube, więc bikini odpada. Zresztą, codziennie rano patrzę na siebie i obliczam ile  centymetrów mniej w racicy uczyni mnie szczęśliwszą (how stupid am I?).

Że robimy za mało, nie rozwijamy się. Że tamta studiuje w Szanghaju, a ja kończę UJ i będę nikim. Że nie mogę odpocząć godzinę w łóżku, bo uciekną mi najlepsze szanse w życiu. Że trzeba w piątek wyjść z domu, żeby inni nie myśleli, że się jest singielką-frustratką. Że nie można zarabiać 2200 na rekę na stanowisku, o którym się zawsze marzyło, bo to wstyd, więc może lepiej iść do tego korpo, którego się nienawidzi po to, żeby wypalić się po roku, ale kupić sobie trzy nowe torebki. Że trzeba gnić w byle jakim związku, bo przecież singielek się nie szanuje. Że ten pomysł na biznes nie ma sensu, bo gdzie to teraz tworzyć taką firmę i ryzykować. Że nie można włożyć tych butów, bo on napisał swojemu koledze, że wygladasz chujowo i nie może na ciebie patrzeć. Że nie poszłaś dziś biegać, więc nie dość że wyjdziesz i tak już na frustratkę-singielkę to jeszcze będziesz gruba.

podsumuję tylko: OH REALLY!?

Świat zrobił kobietom źle, to jasne, sprawę pogarszają media, bombardujące nas artykuły „7 sukienek, w których on Cię pokocha”* i #instagirls. Ale nie po to kobiety wywalczyły sobie te wszystkie prawa, żeby teraz same siebie degradować i pozwalać dupkom kształtującym naszą rzeczywistość i kobietom-bluszczom** wjeżdżać na psychę i EVERY FUCKING DAY myśleć, że muszą (musimy) coś w sobie poprawić, schudnąć, najlepiej jutro zostać wybraną kobietą roku 2018.

*jak kiedyś facet powie Ci, że chujowo wyglądasz, a ty włożyłaś w ten wygląd swój gust, dwa dni myślenia nad kompozycją i 25 minut makijażu, ale i tak jesteś za mało slutty, powiedz mu od razu: tam są drzwi, wypierdalaj.

**tu polecam tekst „Dziewczyny nie bądźcie dla siebie takimi pizdami”

***illustration via http://harrietleemerrion.tumblr.com

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s