zwykłe życie

A: Jest piątek, kolejny z tych piątków, w których jestem w domu, przysypiam przy filmie, seriali i nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Facebook przypomina mi o moim coming oucie na FB (all post-anorectic girls, put your hands up) trzy lata temu, więc naturalnie moja głowa analizuje wszystko, co w te trzy lata się zadziało. No i najważniejsze z tych didaskaliów – słucham Tato Hemingway Kamila Pivota i tak sobie tu razem błogosławimy codzienne życie.

Bardzo sporo zmian w życiu musiało się zadziać, żebym umiała przestać wyrzucać sobie spędzanie piątku w rozciągniętym swetrze na kanapie. Piątki w ogóle, szczególnie od przeprowadzki do Warszawy, to był dla mnie totalny stres i wrzucanie siebie samej w obowiązek zbierania sił żeby wrócić do domu, przebrać się i wyjść do ludzi. Teraz? Nauczyłam się włączać Netflix, odpalać książkę, przy której zazwyczaj zasypiam, pokochać spokój, który wtedy czuję. Ostatnio najbardziej wsiadać wieczorem w samochód, jeździć po Warszawie, patrzeć na miasto i na moją lewą stronę. I słuchać wtedy też Pivota i jarać się tym jego zwykłym życiem, które jest jeszcze przede mną. I którego pierwszy raz się nie boję, bo nie będzie tak jak myślałam, że musi być. Warszawę szybko pokochałam, ale jeszcze szybciej zdążyła mi pokazać swoją wersję ze Ślepnąc od świateł, w której naprawdę trzeba być na maksa silnym, żeby się nie dać i, mimo naturalnego garbu, nie zrobić sobie tego moralnego.  Te wszystkie półnagie 16stki w klubach, naćpane korpomordki, brak lojalności, zdradzający się mężowie i żony; smutni ludzie. A potem, pod koniec roku, dostałam link do Taty Hemingway i nic tak mi pięknie nie pokazało, że jest o co walczyć i że jednak dobrze, że ta lojalność dla mnie w życiu jest ważna.

W tym roku słuchałam o wygrywaniu życia Quebo, płakałam do K. Rasmentów, utożsamiałam się z warszawskim story Taco, a w wakacje nic mnie tak nie poruszyło (muzycznie ofc), jak Jak nikt Mesa. Oni wszyscy trafili do moich playlist na spotifaju, do smutnych rapsów i do mood rapsów. Dla Kamila chyba stworzę nową playlistę – zwykłe życie. Kocham tą płytę całym swoim muzycznym serduszkiem, od pierwszych dźwięków, każdą piosenkę bez wyjątku. To jedna z tych płyt, a dla mnie w zasadzie jedyna, której słuchając, nie można przestać się uśmiechać. Gość ma trójkę dzieci, wspaniałą żonę i o tym pisze teksty i pisze je wspaniale. I poważnie, Kamil, szapo ba tak bardzo, zbieraj na mini vana. Bez zbędnego – odpalanko, kochani. Zapraszam na zwykłe życie, “Pivotowie” siódmy sezon.

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s