antykoncepcja – suplement diety

A: Wsadzę trochę kij w mrowisko i popiszę o ciele i medycynie, why not. Nie jestem najbardziej odpowiednim człowiekiem do opieprzania innych za nieszanowanie swoich ciał i przyjmuję to na klatę, dlatego ten wpis ma być tylko punktem zaczepienia do waszych własnych przemyśleń. Mam nadzieję.

Może zanim przejdziemy dalej: tak, jestem trochę feministką, ale uprawiam ten feminizm na swoim podwórku (szczególnie podczas świąt, polecam).  Przez ostatni czas zastanawiałam się, kiedy świat stwierdził, że ciąża to problem kobiet. I nawet bardziej, dlaczego lekarze przepisują antykoncepcję każdemu tak łatwo, jakby to była witamina C. I dlaczego ludzie, tak ogólnie, z jednej strony ze swojego ciała robią wysypisko w Radiowie, a z drugiej wydają miliony na kremy ze śluzem niewiadomoczego i operacje plastyczne. Coś bardzo poszło nie tak.

Gdy byłam w gimnazjum i miałam bardzo nastoletnie problemy ze skórą, lekarka chciała mi przepisać nic innego, jak Diane 35, lek, który zabił kilkanaście kobiet. W ogóle ciekawa historia, bo tabletki zostały wprowadzone na rynek w 1982 roku i już w tym samym roku odnotowano, że zawarty w Diane 35 progesteron zwiększa prawdopodobieństwo zakrzepów krwi. Coś z tym lekiem zrobili dopiero w 2012 roku i tutaj chciałabym zadać pytanie, którego unikam, ale what the fuck?

I tak, wzięłam jakieś dwa, trzy opakowania, czułam się najgorzej na świecie, przestałam, ale przez moje problemy ze zdrowiem zaczęłam brać hormony znowu, tym razem inne tabletki. Cały czas słyszałam tylko, że to jest jedyna szansa dla mnie żeby normalnie funkcjonować i kiedyś założyć rodzinie – przyjmowanie sztucznych hormonów.  Byłam wtedy za bardzo przerażona tym, co się dzieje, żeby jakkolwiek polemizować z lekarzami, ani razu zresztą nie usłyszałam o skutkach zażywania tych leków, poza oczywiście tymi rzucanymi w reklamach, czyli spadek libido i przybieranie na wadze, bo przecież to jest najgorsze, co kobiecie może się w życiu przydarzyć. Żadne tam udary, ale właśnie bycie grubszą i mniejsza ochota seks. Z perspektywy czasu, świadomości i rozmów z moimi koleżankami wiem, że ja te hormony brałam o wiele za długo.

W życiu bardzo nie lubię, gdy ktoś mnie robi w bambuko, tym bardziej jeśli chodzi o moje zdrowie. Nie lubię słyszeć, że przy takim rozwoju technologii nie opracowano innych, mniej inwazyjnych leków na leczenie niektórych chorób niż sztuczne hormony. Nie lubię, jeśli nie traktuje się mnie jako całość, a jedynie jako chodzący worek narządów. W pigułkach antykoncepcyjnych są dwie dobre rzeczy: dały kobietom dużą niezależność i są cholernie wygodne. Chciałabym tylko, żeby każda z kobiet lub dziewczyn, podejmując decyzję o przyjmowaniu tych tabletek, robiła to z pełną świadomością i wiedzą o różnego rodzaju skutkach i przeciwskazaniach.

Abstrahując od mojego hejtu na te tabletki, tak naprawdę wszystkie te słowa napisałam w zasadzie w imię dwóch spraw:

  • czytajcie, dużo
  • szanujcie się, bardzo.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s