co mówi ciało

Aga: właśnie kończy się jeden z gorszych (fizycznie) tygodni tego roku, kiedy mój organizm codziennie mi krzyczał w twarz ‘daj odpocząć’, raz głośniej, gdy mdlałam w autobusie, a raz ciszej, gdy rano wychodzenie z łóżka zajmowało mi 45 minut. Teraz kończę wpis z pozycji horyzontalnej i zbieram sobie zapiski z całego tygodnia i tak sobie myślę, że nauka stawiania w życiu hasztaga #mamwyjebane, to jedna z trudniejszych lekcji, które przyszło mi zaliczyć, ale jestem już teraz w naprawdę dobrym miejscu. I wcale nie chodzi o to, że mam GRZESZNIE wygodną kanapę i kradzione konto na netflixie i sobie właśnie z nich korzystam.

Chodzi mi o to, że jeszcze pół roku temu moje zmęczenie nie byłoby powodem, dla którego odpuściłabym zaplanowany trening, bo: dupa sama się nie zrobi i moje ciało może więcej niż podpowiada mi mój umysł. Potrafiłam robić trening z gorączką, trening dwa razy dziennie, zrywać się po 5 godzinach snu po to tylko, żeby zdążyć na crossa lub swoje cardio. I czułam, że tak trzeba, w końcu moje bardzo nieperfekcyjne ciało nie wymaga nawet grama szacunku, więc mogę jeszcze zrobić to jedno burpee, why not.

Nie chcę tu popadać w skrajności, bo ćwiczenie swojego ciała jest dobre, nawet bardzo, nie tylko dla jego wyglądu, ale przede wszystkim dla naszej psychiki. Ale (i tu użyję ostatnio mojego ulubionego sformułowania): SZANUJMY SIĘ. I słuchajmy tego, co nam organizm mówi.

Ja zaczęłam się tego uczyć w momencie, gdy podjęłam decyzję o wywróceniu swojego życia o 180 stopni, te pół roku temu. Było ciężko, bo do zjazdów psychicznych doszła mi dużo ilość pracy i kurcząca się doba. Któregoś ranka, gdy zadzwoniły moje dzwoneczki wieszczące przygotowania do porannego treningu, pomyślałam, że nie dam rady i że nienawidzę siłowni. Nie poszłam. I tak przez kolejne trzy czy cztery tygodnie – nie robiłam nic. Było mi cudownie, zaczęłam znajdować czas na czytanie, filmy, zakupy, rozmowę z ludźmi. Paradoksalnie, bez tych ciężkich treningów udało mi się schudnąć parę kilo, bo zaczęłam bardziej myśleć o tym, co jem i że jedzenie może po prostu smakować i jest czymś więcej niż wartością kaloryczną. No i odinstalowałam myfitnesspal. Wywaliłam 50 profili fitdzid z instagrama, zostawiłam profile 2 trenerów, których naprawdę szanuję, no i theclassyissue, bo jestem wielką fanką kobiecego piękna, nawet w tym lekko szowinistycznym wydaniu (kto nie lubi patrzeć na te piękne pupy). Zaczęłam jeszcze więcej czytać o ayurvedzie i medycynie chińskiej, żeby pomóc sobie normalnie funkcjonować. Poszłam na jogę i chciałabym mieć więcej czasu, żeby chodzić na nią codziennie, bo to robi mi lepiej z głową i ciałem niż pobyt w SPA.

00e36707dff5492f4ed43dc200d35303--change-time-chasing-life

via pinterest.com

Bardzo by mi zależało, żeby tym wpisem przypomnieć o tym, że nasz organizm to mądry mechanizm i bardzo dobrze radzi sobie z komunikowaniem, gdy jest mu źle. Daj Bóg, żeby ludzie umieli się tak komunikować między sobą. Naucz się słuchać swojego ciała i znaleźć miejsce, w którym to ciało się najlepiej rozwija – siłka, joga, taniec, whatever. A dziś, zanim zaczniesz szukać tego miejsca, po prostu się cudnie wyśpij. Na wyspaniu lepiej znosi się ludzi w poniedziałek, potwierdzona praktyka.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s