Rapsy

Ewelina:  Z Agą, oprócz względów oczywistych (to samo miejsce roboty), połączyły nas polskie rapsy. Kiedy polubiła udostępniony przeze mnie na Facebook’u któryś z numerów Rasmentalism wiedziałam, że oto na przeciwko mnie, w dusznym biurze w śródmieściu, siedzi pokrewna dusza. Od rapsów zaczął się też ten blog. Wyznawana przez chłopaków z Rasmentalism filozofia dobrej muzyki i ładnego życia jest nam obu bardziej niż bliska.

Trochę z zaskoczeniem obserwuje gwałtowny rozwój tej kultury, ale też cieszę się, ze słuchanie hip hopu nie szufladkuje Cię dzisiaj w gronie średnioprzyjaznej ekipy osiedlowych blokersów. Urodziłam się na tyle wcześnie, że pamiętam uprzedzenie z jakim społeczeństwo spoglądało na chłopaków w dresach puszczających wieczorami WWO, jednocześnie śliniąc się z zachwytu do prostych rymów o aniołach granych w zapętleniu na Vivie. Nie mogę powiedzieć, ze hip-hop mnie wychował; odkryłam go naprawdę już jako prawie dorosła osoba. Gdzieś w klasie maturalnej, chyba ze względu na jedną z moich nastoletnich miłości, odpaliłam Mesa i w zasadzie przepadłam. Ja, miłośniczka błyskotliwej poezji Szymborskiej, znalazłam w tekstach to, co tak jarało mnie w wierszach – przekaz. Czasem głęboki, czasem nawiązujący wprost do niewyszukanej zabawy, ale zwykle trafny; po prostu w punkt. Im więcej słuchałam, tym bardziej się identyfikowałam. Odkryłam, jaką frajdę daje odnajdywanie siebie i swoich problemów w tekstach chłopaków po drugiej stronie słuchawek, którzy nie pozują na rap-gwiazdy zastanawiające się czy wciągać koks, czy klepać laski po tyłkach. Fantastyczne jest to, że w hip-hopie każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od tego czy woli intelektualne wygibasy (polecam Łonę), czy szuka raczej ścieżki dźwiękowej do czilu przy piwku (Kuba Knap zda egzamin).  Oczywiście, żadnego z artystów nie da się tak naprawdę zaszufladkować w konkretne kategorie, ale też nie o to chodzi. To właśnie różnorodność, którą sobą reprezentują daje możliwości żeby znaleźć coś dla siebie.

Hip hop, odkąd zaprzyjaźniłam się z nim na serio, towarzyszy mi w zasadzie zawsze i każdy z ważniejszych momentów mojego życia ma jakąś ścieżkę dźwiękową. Niezdany po raz piąty egzamin z prawa handlowego i nabotoksowana twarz profesora K. już zawsze będą brzmieć w rytm „K.” Rasmentalism i wersu Rasa o tym, ze robiąc coś, czego nienawidzisz sam skazujesz się na zaprzepaszczenie swoich marzeń. Zaowocowało to zresztą dramatyczną zmianą w moim życiu i decyzją o wyjeździe z miasta, które jest dla mnie prawdziwym domem. Szalone imprezy w najdłuższe wakacje życie brzmią mi jak „Jak to?” Mesa, a Małpa z Pezetem i Małolatem stawiają mi przed oczami twarz najlepszego kumpla. I jasne, w ten sposób może zadziałać każdy gatunek muzyki ale na mnie, wyjątkowo silnie identyfikującą się ze słowem, hip hop działa najmocniej i polecam go wszystkim mi podobnym.

Jako dziecko wychowane na programach Gośki Halber i zagranicznym MTV z kablówki mam w sobie sentyment do bujnego przełomu wieków i z lekkim wstydem przynaję, że znam na pamięć tekst „Suczek”. To pewnie nostalgia, ale wydaje mi się, że to jednak nadal bardziej wartościowe niż wryty w mózg kolejny wers o tej samej niespełnionej miłości, którejś z popularnych piosenkarek. Liber przynajmniej nauczył mnie przeklinać po niemiecku.

23600830_2146952621997416_1576047851_o.jpg

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s